Opis
Wyobrażam sobie, że każdy czytelnik w zależności od swego wieku, pochodzenia, zainteresowań, czy braku zainteresowań, historycznych, znajdzie w tym zbiorze epizod, który go jakoś specjalnie wzruszy, czy pobudzi do refleksji, czy się po prostu „spodoba”. Dla mnie jest to wielkie REQUIEM nie tylko dla kraju i jego mieszkańców z resztówki po Wielkim Księstwie Litewskim, ale także REQUIEM dla tych szczątków ludzkiej przyzwoitości, jakie pozostawił po sobie wiek XIX. Ów wiek najfatalniejszych filozofii i najszlachetniejszych zasad postępowania. Nosicielami jednych i drugich była świecka inteligencja. Nadzieją na stały postęp — najhumanistyczniejsza literatura. I oto okazało się, że nie poczucie przyzwoitości ustanawia granice „tego nie wolno”, ale że to ideologie, wysnute z głów, najpoczciwszych może osobiście, filozofów — burzą, lub z wolna podgryzają normy owej przyzwoitości. Jaki bowiem wspólny mianownik znaleźć-dla politycznych sprawców trzech, opisanych m. in. w tej książce, zbrodni: masakry internowanych oficerów polskich w Katyniu, masakry Żydów w Ponarach, i masakry, względnie masakry na raty, Kozaków nad rzeką Drawą w Austrii? Co miał wspólnego w tym kontredansie wojen i sojuszów komunizm, hitleryzm i nihilizm pp. Churchilla i Roosevelta? Wydaje mi się, że kult siły, ten sam chociaż o różnych metrykach. Owo „wszystko wolno”, zwłaszcza wobec słabych, słabszych i bezbronnych. „Realizm polityczny”, którego niemoralności nikt dziś nie kwestionuje, wyszedł z tej wojny w brudnych... rękawiczkach. Jak ci eleganccy oficerowie angielscy, szafujący „słowami honoru”, aby okłamać ofiary wydawane oprawcom. Być może tylko mnie, ale ci właśnie „dżentelmeni” wydają mi się bardziej straszni, niż pijani żołdacy w Ponarach i zapewne równie podpici enkawudziści w Katyniu.
Kaci, oprawcy, ci zawsze byli, są i będą. I ów „realizm polityczny” suflował niewątpliwie od wieków w gabinetach możnych tego świata, ukryty jednak wstydliwie za parawanem wzniosłych racji. Co tu przeraża, to ta jakaś zwyczajność w łamaniu już nie praw, wpisywanych w traktaty międzynarodowe, konwencje haskie, co kodeksów zawodowej i zwykłej przyzwoitości.
Na Wileńszczyźnie o człowieku złym, albo uczynku haniebnym mówiono „niegodny”. Czyli nie licujący z godnością, do której aspirował nie tylko oficer, ale i szewc i listonosz, i wieśniak, i sklepikarz z żydowskiej „kramki”.
Większość tekstów zebranych w tej książce opowiada o takich właśnie nieważnych egzystencjach, bynajmniej nie „szarych”, chociaż na oko pasujących jak ulał do szarej sowieckiej beznadziejności.
Z przedmowy Barbary Toporskiej
Informacje
| Autor | Józef Mackiewicz |
|---|---|
| ISBN | 090765214X |
| Liczba stron | 315 |
| format w cm | 21.5 cm |
| rok wydania | 1984 |
| Okładka | miękka |
| Wydawnictwo | Nie |
| Seria wydawnicza | Nie |
| Stan fizyczny | dobry (+) |
