Opis
przełożyli Witold Dąbrowski, Irena Lewandowska
„Jeden dzień Iwana Denisowicza” jest przy gigantycznych panoramach („Archipelag GUŁag”, „Krąg pierwszy’), jakie miały wyjść w przyszłości spod pióra pisarza, niczym miniatura. Ot, kilkanaście godzin z życia trzydziestoosobowej brygady zeków murujących ścianę w litym mrozie. A przecież Sołżenicynowi udało się pokazać w tym tekście cały obozowy kosmos, jego mieszkańców i rządzące nimi prawa: żołnierzy Armii Czerwonej, którzy mieli pecha trafić do niemieckiej niewoli, oraz Ukraińców i Bałtów, którzy walczyli o niepodległość. Moskiewskich inteligentów i baptystów z Powołża, byłych dyrektorów i wychowanych poza prawem urków, szulerów i strażników, kapusiów i świętych. Wśród nich - pokaleczony, ciężko doświadczony, lecz zachowujący elementarną prawość Rosjanin z głubinki, Iwan Denisowicz Szuchów. Prosty żołnierz, odsiadujący pod absurdalnym zarzutem zdrady ósmy rok łagru.
Można czytać tę minipowieść jako świadectwo - Sołżenicyn sam trafił do łagru. Można traktować ją jako poradnik przetrwania w obozie (jak uczciwie zdobyć drugą miskę kaszy?) lub jako traktat etyczny. Warto w niej jednak zauważyć jeszcze jedną osobliwość: jedyna radość, jakiej doświadczają jej bohaterowie, pozbawieni rodzin, sprawiedliwości, sytości i snu, to godzina, kiedy wspólnie kładą cegły. To nie socrealizm: to ukazanie szlachetności ludzkiej pracy wbrew wszystkim, którzy w XX wieku szydzili z niej najokrutniej, umieszczając nad bramami lagrów i łagrów drwiące „Arbeit macht frei” i „Czierez trud k’ cziestnoi żyzni”.
— — — — — — — —
Noblista Aleksander Sołżenicyn (1918—2008) pod względem roli, jaką odegrał w literaturze i życiu społecznym Rosji, porównywalny jest tylko z wcześniejszym o blisko wiek patriarchą — Lwem Tołstojem. Obaj podejmowali tematy dla nich najważniejsze — poszukiwanie głębokiego sensu wolności, miłości bliźniego, znaczenia dziejów Rosji — traktując „literaturę” jedynie jako narzędzie.
Absolwent wydziału fizyki marzył o karierze pisarskiej. Z wojennych okopów przesyłał przyjaciołom wiersze oraz uwagi o „Ludojadzie”. Ten nieskomplikowany pseudonim Stalina wystarczył, by NKWD aresztowało go i skazało na osiem lat łagru. Obóz dla naukowców, kazachski łagier, taszkiencki szpital onkologiczny — wszystkie te doświadczenia znajdą się w powieściach pisarza. Najpierw jednak był „Jeden dzień...” opublikowany w prasie w 1962 r. To za sprawą tego tekstu Sołżenicyn został świadkiem i powiernikiem tysięcy piszących doń zeków. Dzięki temu zaś stał się możliwy „Archipelag GUŁag” — kamień obrazy dla Kremla i pretekst do wygnania pisarza z kraju w 1974 r., dokąd powrócił 20 lat później.
Informacje
| Autor | Aleksander Sołżenicyn |
|---|---|
| ISBN | 9788362148394 |
| Liczba stron | 111 |
| format w cm | 21 cm |
| rok wydania | 2010 |
| Okładka | twarda / hardcover |
| Wydawnictwo | Nie |
| Seria wydawnicza | Współczesna Literatura Rosyjska |
| Stan fizyczny | idealny |
